sobota, 2 stycznia 2016

Promise


Gatunek: Fluff, AU
Pairing: 2Won
Autor: Soran
Ilość słów: 1555
Opis: Hyungwon jest zdesperowany, aby zostać członkiem zespołu. Wonho to raczej lekkoduch, który chce spełnić swoje marzenie.


Gatunek: Fluff, AU
Paring: 2Won
Autor: Soran
Ilość słów: 1555
Opis: Hyungwon jest zdesperowany, aby zostać członkiem zespołu. Wonho to raczej lekkoduch, który chce spełnić swoje marzenie.

       Siedziałem na siłowni i podnosiłem sztangę chyba 25 raz. Nie była jakoś specjalnie ciężka, ale dla bardziej wątłej osoby, tak.
- Wyciskasz już coraz więcej. - Pochwalił mnie Shownu. Czasem trenowałem z nim i dzisiaj był właśnie taki dzień. Uśmiechnąłem się i odłożyłem sztangę, następnie podnosząc się do siadu. Wziąłem puszysty, biały ręcznik i wytarłem przepocone czoło.
- I tak muszę jeszcze popracować. - Rzuciłem ręcznik na ławkę i wstałem, aby następnie napić się wody. - Jak będę miał takie super ciałko jak ty, to na pewno zadebiutuję. - Zaśmiałem się i przeciągnąłem. Shownu także zaśmiał się głośno, a następnie poklepał mnie po ramieniu.
- Myślę, że potrzeba Ci czegoś więcej, abyś zadebiutował.
- Idioto, żartuję przecież. - Powiedziałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy. Robiło się późno, a w dormie jeszcze coś trzeba zrobić.
Po powrocie do dormu walnąłem się na swoje łóżko, wsunąłem do uszu słuchawki i włączyłem pierwszy lepszy kawałek na liście. Ułożyłem się wygodnie i zamknąłem oczy, rozkoszując się chwilą.
- Hyung... - Usłyszałem cichy głos. Zignorowałem go, bo myślałem, że to coś w tle muzyki i dalej spokojnie sobie odpoczywałem.
- Aigoo, Hoseok hyung... - Otworzyłem oczy, a nade mną stał Hyungwon, który wydawał się nieco zdenerwowany.
- Co tam? - Wyciągnąłem słuchawki z uszu.
- Aish - Podniósł na mnie rękę, a ja szybko skuliłem się, głośno śmiejąc. - Dzisiaj twoja kolej na gotowanie, więc łaskawie rusz tyłek i mi pomóż. - Hyungwon był przykładem ślicznego chłopaczka. Grzeczny, ułożony, ale miał w sobie coś z pazurem. Uśmiechnąłem się cwaniacko i założyłem ręce pod głowę.
- To mam to zrobić, czy Ci pomóc?
- Masz to zrobić, ale łaskawie Ci pomogę, a więc lepiej tarzaj się na kolanach, bo ukazuję Ci swoje miłosierdzie.
- No Jezus, już idę, no...

Stałem i zmywałem naczynia z wczoraj, bo oczywiście nikomu się nie chciało posprzątać. Hyungwon stał przy kuchence i gotował ramen. Przyglądałem się jego rękom, temu, z jaką dokładnością wszystko robi. Z tego całego zapatrzenia aż upuściłem jeden talerz. Przeciągły huk tłuczonego szkła i białe kawałki porozrzucane po podłodze.
- Omo! - krzyknąłem, odskakując w tył i podnosząc ręce lekko w górę, aby następnie upuścić je z gestem bezradności. Westchnąłem zrezygnowany i podrapałem się po tyle głowy, patrząc na wystraszonego Hyungwona.
- Przepraszam... jakoś wszystko leci mi z rąk. - Powiedziałem, kucając i zbierając pojedyncze kawałki białego naczynia.
- Nic się nie stało... - Chłopak ukucnął obok mnie i zebrał resztki potłuczonego szkła. - W końcu to tylko talerz... - Pokiwałem głową i patrzyłem, jak to wyrzuca. Ostrożnie postawiłem nogę na tym miejscu i dalej wziąłem się za zmywanie naczyń. Gdy już wszystkie były olśniewająco czyste pozwoliłem sobie je poustawiać i zawołać chłopaków na obiad. Hyungwon postawił na środku małego stolika wielki garnek z ramenem. Oczywiście przez pierwsze 5 minut nikogo nie było, bo powoli wybudzali się ze swoich czynności, ale po chwili już przy stoliku był #Gun, JooHeon i maknae. Wszyscy razem zasiedliśmy do posiłku i, jak to my, rozmawialiśmy o najprzeróżniejszych tematach, jednak rozmowa w końcu zeszła do tematu No.Mercy.
- Szkoda, że YoonHo odpadł... - Nawet nie wiem, kto to powiedział, ale widziałem jak palce I.M zaciskały się na pałeczkach, aż knykcie mu pobielały. Przełknąłem ryż i popatrzyłem na twarze innych członków. Atmosfera nieco zgęstniała i nawet ja czułem się niezręcznie, zastanawiając się, jak trochę rozluźnić towarzystwo.
- Zadebiutują najlepsi i Ci, którzy są najbardziej pracowici. - Do akcji wkroczył Shownu.
- No... a co ty na to modelko? - #Gun, oczywiście turbośmieszek, zwrócił się do Hyungwona, który właśnie wciągał makaron z ramenu. Posłałem mu zabójcze spojrzenie, ale ten najwyraźniej nie wziął tego zbytnio do siebie.
- Co masz na myśli?
- Tylko to, że masz doświadczenie w modelingu, modelko. - Zaśmiał się. Zmarszczyłem brwi. Chyba nie wyszedł mu ten żart i to naprawdę. Won odstawił miskę i zacisnął pięści na kolanie.
- Myślisz, że ja się nie staram? Myślisz, że mam wywyższam się, bo mam ładniejszą twarz od twojej?
- Hyungwon... nie to chciałem po...
- Daruj sobie... - Hyungwon wstał i ruszył do swojego pokoju. Wszyscy wydawali się zmieszani. Skarciłem GunHee wzrokiem i podniosłem się do pionu.
- Nie chciałem powiedzieć nic złego.
- Pogadam z nim - powiedziałem i powędrowałem do pokoju, w którym mieszkał Hyungwon. Drzwi były zamknięte. Zapukałem cichutko, wsłuchując się w głuchą ciszę za drzwiami, jednak gdy lepiej się wsłuchało, można było usłyszeć stłumiony, cichy szloch. Na moje pukanie nie usłyszałem odpowiedzi, więc ponowiłem czynność.
- Hyungwonnie. - Starałem się, aby mój głos był jak najprzyjemniejszy i ciepły. Za drzwiami jednak odpowiadała mi cisza. Może powinienem zostawić go samego, aby przemyślał niektóre rzeczy?
- Hyungwonnie, otwórz, to ja, Hoseok. - Nacisnąłem na klamkę, ale drzwi dalej były zamknięte. Westchnąłem i już miałem odejść, gdy usłyszałem jak zamek drzwi puszcza i drzwi otwiera mój kolega. Jego twarz zrobiła się czerwona, a oczy były nieco przekrwione. Wyglądał jak płaczący aniołek. Wszedłem do środka i patrzyłem jak Hyungwon wdrapuje się na piętrówkę, do swojego łóżka. Westchnąłem i wszedłem po drabinie, siadając obok niego.
- Gunhee, nie chciał, aby to tak zabrzmiało... - Powiedziałem, ale chłopak odwrócił się do mnie plecami i mocniej przytulił do siebie kołdrę. - Hyungwon - mruknąłem, głaszcząc go po plecach. Czułem się dziwnie. Chciałem, aby nie płakał, aby czuł się dobrze. Chwyciłem go za boki i przyciągnąłem do siebie, tak, aby głową leżał mi na skrzyżowanych nogach. Spoglądałem mu w oczy, z których nadal wypływały łzy. Uśmiechnąłem się ciepło i poprawiłem jego grzywkę, która nie elegancko opadała mu na czoło.
- On naprawdę nie chciał. - Gdy to powiedziałem, Hyungwon westchnął i zacisnął palce na poduszce. Widać było, że coś go trapi. Ba! Wręcz zżera od środka. Pogłaskałem go po policzku, nadal wpatrując się w jego idealną twarz.
- Coś Cię martwi?
- Nie chodzi o to, że jestem modelem. - Hyungwon podniósł się do siadu i odwrócił przodem do mnie. - Chodzi o to, że... o to... o to, że się boję... boję się, że nie zadebiutuję.
- Hyungwon... - Powiedziałem, siadając bliżej niego i lekko się uśmiechając. - Każdy z nas się o to martwi.
- Ale ty nic nie rozumiesz! - Z jego ust nagle wydostał się niekontrolowany krzyk. Odsunąłem się w tył i otworzyłem szeroko oczy zaszokowany. Won zazwyczaj nie krzyczał... Widząc moje zaskoczenie, chłopak się zmieszał i spuścił głowę, patrząc na swoje ręce, jednocześnie bawiąc się palcami.
- Chodzi o mojego ojca... powiedział, że jeśli nie zadebiutuję, mam pójść na medycynę.
- E tam... to nie jest takie złe, a przy okazji jest się bogatym. - Próbowałem jakoś odwrócić całą sytuację w śmiech i rozbawienie, ale mojemu koledze wcale nie było do śmiechu.
- Nic nie rozumiesz... - Pokręcił głową, a po jego policzku znów pociekła łza. - Nie chcę tego... chcę zostać idolem, tworzyć muzykę, a nie grzebać ludziom w narządach. Brzydzi mnie to, jest okropne. - Zagryzłem wargę. Hyungwon, odkąd się znamy, brzydził się takich rzeczy jak wnętrzności, czy krew albo choroby. Na horrorach zazwyczaj chował głowę za ramieniem osoby siedzącej obok, a że ja najczęściej nią byłem, to już inna sprawa. Nagle naszła mnie ochota, aby go przytulić, ale nie zrobiłem tego. Chwyciłem jego ręce i spojrzałem głęboko w oczy. Nasze twarze były dosłownie parę centymetrów od siebie, a twarz Chae momentalnie poczerwieniała.
- Obiecuję Ci, że zadebiutujesz... - powiedziałem, wwiercając w niego swoje ciemne oczy. - Zadebiutujesz i nie będziesz musiał grzebać w ludzkich flakach. Obiecuję. - Gdy już wypłynęło to z mojego wnętrza, złożyłem mały pocałunek w kąciku ust Hyungwona. - A to tak na przypieczętowanie mojej obietnicy. - Powiedziałem, głaszcząc go kciukiem po dłoni. Twarz chłopaka wydawała się czerwona jak nos Rudolfa. Uśmiechnąłem się lekko i dotknąłem opuszkami palców jego nosek, a następnie opuściłem jego pokój.

14 maja 2015 roku zadebiutowaliśmy. Przepełnieni szczęściem, radością, stresem, podekscytowaniem i nutką adrenaliny, wróciliśmy do dormu, który oficjalnie nazywał się "Dorm Monsta X". Byłem dumny z siebie i chłopaków.
- Wonho... - Usłyszałem cichy, ale zdecydowany głos za swoimi plecami. Byłem w swoim pokoju i przebierałem się w codzienne ciuchy. Na mojej twarzy nadal było można zobaczyć rumieniec ekscytacji.
- Tak? - zapytałem stojąc bez koszulki. Przede mną stał Hyungwon, który właśnie zamykał drzwi na klucz. Uniosłem wyżej brwi i popatrzyłem na kolegę zdziwiony. Chciałem zapytać, co on robi, ale zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, chłopak rzucił się na mnie, tak mocno, że poleciałem na łóżko (przy okazji dostając deską po głowie), a na mnie siedział rozpromieniony Hyungwon.
- Ała, idioto, co robisz? - Powiedziałem, masując obolałą głowę. To naprawdę bolało... aż mi się łezka w oku zakręciła.
- Dziękuję... - Uniosłem brew. - Dziękuję. - Hyungwon powtórzył i przybliżył się do mnie. Zastygłem w bezruchu. Co ma teraz zamiar zrobić? Odsunąć się? Odepchnąć go? A co, jak zaraz strzeli mnie po twarzy? Myśli przepływały mi przez głowę jedna po drugiej, a rumieniec na twarzy nabierał coraz bardziej soczystego koloru. Nie wspomnę już o mocno bijącym sercu, które chyba miało zaraz wyskoczyć mi z piersi.
W końcu się to stało. Hyungwon przybliżył się jeszcze bardziej i delikatnie musnął moje wargi. Podczas tej jakże krótkiej „pieszczoty” poczułem, jak w moim brzuchu latają motylki, a w głowie robi się wodospad pustki.
- Hyungwon... - Wyszeptałem, a ten się tylko uśmiechnął, jeszcze raz mnie całując, a potem przytulając.
- To takie podziękowanie za to, że twoja obietnica się spełniła. - Zaśmiałem się i wtuliłem go mocniej w swój tors.

~Koniec

A/N: Leniwy, lekki ff tak na przywitanie na stronie ~ c:

1 komentarz:

  1. Jaki fluff❤💜❤ Hyungwon taki słodziaśny❤ a Wonho już w ogóle wydaje sie strasznie naturalny.Weny~~~

    OdpowiedzUsuń

(c) Shina